sobota, 30 listopada 2019
Trudny dzień...
29 listopada... urodziny K... ten dzień uświadomił mi jak wiele mnie to wszystko kosztuje i jak naprawdę bardzo nadal boli... Myślałam ze mam już to za sobą a jednak okazuje się że nadal boli... wczoraj próbowałam się skupić na innych sprawach... na pracy ale było to bardxo trudne... potem bezsenna noc i sama nie wiem czemu w uszach słowa piosenki:
"Powiedz czy to nie zabawne jak pozmieniał wszystko czas
Nasze wielkie obietnice, wielką miłość, wielki świat
Obiecałeś mi że będziesz zawsze przy mnie obok mnie
Ze już nigdy nie odejdziesz, nie zostawisz samej mnie
Teraz popatrz w moje oczy, czy aż tak zmieniły się?
Jak w milczeniu mijać siebie?
Czy coś złego stało się?
Odebrałeś mi nadzieję,w to że mam dla kogo żyć
Pozbawiłeś wiary w siebie dając w zamian słone łzy, tylko łzy
Czy nie widzisz że ja, że ja potrzebuje Cię?
Czy nie słyszysz kiedy wołam Cię?
Taka ciemna bywa noc bez Ciebie, bez barw
To ja żyję z dnia na dzień, w labiryncie szczęścia gubię się
Może lepiej było by bez Ciebie, bez barw, bez barw"
Mam nadzieję, że kiedyś to minie... że już nie będę myśleć i cierpieć... To naprawdę jest trudne...
"Powiedz czy to nie zabawne jak pozmieniał wszystko czas
Nasze wielkie obietnice, wielką miłość, wielki świat
Obiecałeś mi że będziesz zawsze przy mnie obok mnie
Ze już nigdy nie odejdziesz, nie zostawisz samej mnie
Teraz popatrz w moje oczy, czy aż tak zmieniły się?
Jak w milczeniu mijać siebie?
Czy coś złego stało się?
Odebrałeś mi nadzieję,w to że mam dla kogo żyć
Pozbawiłeś wiary w siebie dając w zamian słone łzy, tylko łzy
Czy nie widzisz że ja, że ja potrzebuje Cię?
Czy nie słyszysz kiedy wołam Cię?
Taka ciemna bywa noc bez Ciebie, bez barw
To ja żyję z dnia na dzień, w labiryncie szczęścia gubię się
Może lepiej było by bez Ciebie, bez barw, bez barw"
Mam nadzieję, że kiedyś to minie... że już nie będę myśleć i cierpieć... To naprawdę jest trudne...
wtorek, 26 listopada 2019
KOMISJA...
4:17 mega nieludzka godzina... niestety trzeba było wstać... dziś Mąż ma komisję lekarza orzecznika z ZUS... niestety trzeba dosc daleko na nią jechać... i to w godzinach gdzie wszystko się korkuje bo ludziki do pracy podążają... wiec musieliśmy przewidzieć zapas czasowy... dobrze ze ktoś kawę wymyślił... bez kawy to już chyba bym rady nie dała.... tak wiec siedze sobie... pije kawę i zastanawiam się czy to wszystko jest warte takiego wysiłku... narazie cierpię na chroniczny brak snu... jestem przemęczona... i sama już nie wiem jak sobie z tym ws ystkim poradzić... Każdy mówi ze będzie dobrze ale ja już sama nie wiem co to dobrze oznacza....
kolejna cześć wpisu po komisji...
sobota, 23 listopada 2019
ZMĘCZENIE
Czuje się zmeczona... przemęczona czy nawet nie wiem jak to nazwać... 7 dni w tygodniu non stop na nogach... od poniedziałku do piątku praca od piątku do niedzieli szkoła... czuje jakby jakiś kawałek życia umykał mi... nie mam siły na nic... a do tego jeszcze dochodzą te kłopoty zdrowotne M... od sierpnia siedzi na L4... już zaczyna się robić nie do wytrzymania... kurcze sama nie wiem co mam z tym zrobić... kiedyś poprostu nie dam rady... nie wstane z łóżka.... do tego denerwuje mnie i martwi to co się dzieje u E... tak bardzo bym chciała aby jej się wszystko dobrze ułożyło... mam nadzieje że A... nie zmarnuje tej szansy...
czwartek, 21 listopada 2019
URLOPOWE NIEPOROZUMIENIA...
Przyszłam do pracy i okazało się ze ktoś zarządził moim urlopem... i według tego od 25.11 mam urlop... cały tydzień... po co?? Się zapytowywuje... muszę jak wstane zadzwonić do szefowej czy jest to konieczne... bo mnie np nie pasuje taki rozkład urlopowy... kurczę... mam nadzieje ze się uda coś z tym załatwić...
Edit...
Może jednak przydałoby mi się trochę odpoczynku? Musze to przemyslec😉
Edit2...
Udało mi się dogadać co co urlopu... trochę lepiej to wyglada...
wtorek, 19 listopada 2019
OKULARNIK...
I stało się... mój Synuś musi jednak nosić okulary... Na szczescie nie jest to jaka duża wada ale już niestety wada... można się było tego spodziewać... ze strony Taty wszyscy w lini męskiej noszą okulary... z mojej strony w sumie tez...narazie bardzo się cieszy z tego faktu... ciekawa jestem jak długo... tak swoją droga wyglada tak dostojnie w tych brylkach...
poniedziałek, 18 listopada 2019
TRUDNE SPRAWY
Ciężki poniedziałek... sporo spraw do załatwienia... rano wizyta w cudownym ZUSie... i w Tauronie...a potem to czego się obawiałam.... stomatolog... ale w sumie nie było tak strasznie... jak to mówią strach ma wielkie oczy... potem to już jakiś zleciało... szybka dżemka... nocka tez jakoś leci... choć mogłaby troszke szybciej... jede dziś z Synusiem na badanie wzroku... także szybki sen i trzeba jechać....
niedziela, 17 listopada 2019
SCHOOL TIME
Drugi dzień szkoły... wczoraj zaspalam i jadłam szybkie śniadanie w maku... dziś wstałam dosc wcześnie... ale w domu wypiłam tylko kawę... i znów „śniadanie mistrzów”... nie mogę tak funkcjonować. Czas się za siebie zabrac... teraz mam nocki wiec i tak mój system żywieniowy będzie zaburzony... Dziś krótko bo siędę na języku migowym.
czwartek, 14 listopada 2019
DEMON MAKE-UPu
Jeszcze półtorej roku temu nie zawsze chodziłam pomalowana bo i po co? A kreski pod okiem to nie miałam nigdy... po skończonej 40 coś się jednak w tym temacie zmieniło... rzadko prawie wogole nie wychodze z domu nie pomalowana. Moje guru makijażowe i zarazem najlepsza osoba jaka spotkałam w życiu E... nauczyła mnie robić kreski pod okiem... pomogła dobrać odpowiednia kredkę no i się zaczęło... nie wychodze z domu niepomalowana... mało tego nie wychodze bez kreski pod okiem... kochana E... stworzyłeś demona...pierwszy raz jak poszłam pomalowana do pracy to dziewczyny nie mogły wyjść z podziwu... teraz to już się chyba przyzwyczaiły... a zresztą mam to gdzieś... raki mam teraz look... i tyle w tym temacie...
środa, 13 listopada 2019
PUSTE PANIENKI...
Pije poranną kawę... siedzę i zastanawiam się o co niektórym „kobietom” chodzi... cały czas stroją nadąsane miny, chodzą nafochowane... całe szczęście, że nie muszę na to patrzeć w pracy całe 8 godzin bo wtedy chyba byłabym bardzo wredna... a już najlepsze jest to ze te młode puste lalki nie maja wogole szacunku, zachowują się jakby pozjadały wszystkie rozumy... serio... o to w życiu chodzi? A jak już musisz o coś zapytać, to wogóle już jest przesada... jak śmiałaś odezwać się do księżniczki... przecież ona żeby ci odpowiedzieć musi przestać się skupiać na swej nadąsanej minie i przez przypadek może wyjść ze może być normalnie... wrrr... chyba dopada mnie kryzys wieku... bo poprostu drażnią mnie takie zachowania. Może nie tyko mnie?
wtorek, 12 listopada 2019
PĘTLA CZASU...
Codziennie rano budzę się, idę do toalety, robię make up, ubieram się, nastawiam ekspres, robię kanapkę... zawsze ta sama kolejność. Każdy dzień jest taki sam. 5:40 wychodze do pracy.... taka moja mała rutyna... gdyby ktoś choć trochę zakłócił mi mój porządek poranka to już trudniej było by mi się wyrobić. Oczywiście kawa jest najważniejsza... takie moje 15 minut. Każdy mówi: przecież możesz wstawać 15 minut później. Ale ja potrzebuje tej kawy wypitej w spokoju... każdy dzień jest taki sam... ta ciągła gonitwa... i ta samotność w domu pełnym ludzi... czasami jest ok a czasami czuje taką pustkę... rok temu... no właśnie... po co do tego wracam... chyba dlatego że brak mi tych długich rozmów... brak mi osoby która mnie wysłucha... uda że mnie rozumie... każdy ma swoje życie... swoje problemy... swój swiat... a ja tu tkwię i coraz częściej odczuwam pustkę... coraz częściej chce się z tad wyrwać... zmienić bieg dnia... czasu... pojechać tam gdzie choć na chwile uda mi się nie myśleć... ja takie moje miejsce na ziemi...
poniedziałek, 11 listopada 2019
CODZIENNOŚĆ
Macie tak czasem że przytłacza Was codzienność. U mnie jest to połączone z listopadową chandrą... ten tudzień, ranna zmiana, trzeba wstać po czwartej, w domu cisza mam wrażenie że pustka, jedynie pies który dotrzymuje towarzystwa przy kawie... nic się nie dzieje. Dokładnie rok temu o tej porze w moim zyciu działo się bardzo dużo. Po śmierci mojego kochanego Taty czułam pustkę, straszliwą samotność... wtedy w moim życiu pojawił się ktoś kto pokazał mi ze może jeszcze zaświecić słońce, ktoś kto pomógł mo przetrwać te straszne chwile... był przy mnie zawsze wtedy kiedy potrzebowałam wygadadac się, wypłakać albo poprostu pomilczeć. Wtedy dawał mi spokój. Niestety trzy miesiące później okazał się strasznym dupkiem. Może nawet nie jest tego wart żeby o nim pisać ale wtedy, w listopadzie... grudniu... i styczniu pomógł mi przetrwać... dziięki niemu nie popadłem w jakiś nałóg... Teraz znów jest listopad... znów jest jakiś taki zwykły, smutny... ale mam osobę do której mogę zawsze zadzwonić, wygadać się... osobę która jest mi jak siostra, bratnia dusza... mało tego osobę która w razie gdy głupoty będą mi się trzymały „ wanie mnie łopatą” i znów wszystko będzie dobrze...
COŚ O WIERZE...
Wiara... co to tak naprawdę oznacza, każdy z nas ma swoją definicję wiary... Ja na przykład wierzę Boga ale nie wierzę w księży... Grupy katolickie i jakieś tam oazy działają jak sekty, a zdarza się że ludzie do nich należący nie do końca są tacy "święci"... Niby działają zgodnie z przykazaniami ale tak naprawdę nie liczą się z bliźnim...
Czy jeśli wieżę w Boga to mam udawać kogoś kim nie jestem??? Chodzę w niedzielę do kościoła i nie wstydzę się tego, ale też zdarza mi się przeklinać i czasami źle myśleć, być wręcz wściekłą ale to nie oznacza że jestem złą osobą lub nie jestem osobą wierzącą... A tak z najbliższego podwórka mój Syn jest ministrantem (z wyboru), na początku myślałam, że to taki słomiany zapał, że prędzej czy później będzie chciał zrezygnować. Ale On od pięciu lat niezmiennie chce być ministrantem... ja mu nie zabronię ale także jak będzie chciał zrezygnować nie będę go na siłę namawiała... Znam także osobę głęboko wierzącą, która dla własnego dobra i dla zaspokojenia własnego ego jest w stanie namawiać do popełnienia rzeczy straszliwie niezgodnej z normami społecznymi.
Czym tak naprawdę jest nasza wiara??? Myślę, że każdy gdzieś tam w głębi własnego serca jest sobie sam w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Dla mnie oznacza to bycie dobrym człowiekiem, pomaganie innym i czynienie w zgodzie z własnym sumieniem...
Czy jeśli wieżę w Boga to mam udawać kogoś kim nie jestem??? Chodzę w niedzielę do kościoła i nie wstydzę się tego, ale też zdarza mi się przeklinać i czasami źle myśleć, być wręcz wściekłą ale to nie oznacza że jestem złą osobą lub nie jestem osobą wierzącą... A tak z najbliższego podwórka mój Syn jest ministrantem (z wyboru), na początku myślałam, że to taki słomiany zapał, że prędzej czy później będzie chciał zrezygnować. Ale On od pięciu lat niezmiennie chce być ministrantem... ja mu nie zabronię ale także jak będzie chciał zrezygnować nie będę go na siłę namawiała... Znam także osobę głęboko wierzącą, która dla własnego dobra i dla zaspokojenia własnego ego jest w stanie namawiać do popełnienia rzeczy straszliwie niezgodnej z normami społecznymi.
Czym tak naprawdę jest nasza wiara??? Myślę, że każdy gdzieś tam w głębi własnego serca jest sobie sam w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Dla mnie oznacza to bycie dobrym człowiekiem, pomaganie innym i czynienie w zgodzie z własnym sumieniem...
niedziela, 10 listopada 2019
TOLERANCJA
Kilka słów o tolerancji... sama nie wiem od czego zacząć... generalnie wydaje mi się ze jestem osobą tolerancyjną... bo tak naprawdę nie obchodzi mnie kto i co z kim robi... każdy stara się być szczęśliwy na swój sposób... może nie do końca jestem aż tak bardzo tolerancyjna - nie toleruję chamstwa i ludzkiej zawiści ale to tylko tyle...
Wiele osób z mojego środowiska mowi „nie mam nic przeciwko jak tylko nie okazują sobie uczuć przy mnie” a ja się pytam dlaczego mają się ukrywać z uczuciami... dlaczego maja być napiętnowani... bo się KOCHAJĄ... ja wychodze z założenia ze miłość to miłość i tak naprawdę niewazne są podziały na ludzi heteroseksualnych i homoseksualnych... Może na paradę równości bym nie poszła ( poprostu nie lubie takich spędów ludzi) tak samo jak bym nie poszła na wiele innych imprez organizowanych przez ludzi hetero... Za to zawsze jasno i otwarcie mowie o swoich poglądach w tym temacie i zawsze do końca swoije poglądy bronię... Miłość to miłość... . A jeszcze bardziej denerwują mnie „męskie świnie”, które mówią dwie kobiety to jak najbardziej tak ale dwuch facetów to już nie... Ja się pytam co za różnica?
sobota, 9 listopada 2019
NIEDZIELNI KIEROWCY
Niedawno obchodziliśmy Święto Zmarłych. Tłumnie odwiedzaliśmy groby naszych bliskich. Na ulicach a szczególnie przy cmentarzach można było zauważyć zwiększony ruch zarówno pieszych jak i aut. Ci pierwsi tłumnie przeciskają się chodnikami, każdy ma jakąś wiązankę lub znicze, zdarza się że wychodzą na ulicę nie zastanawiając się nad zagrożeniem... Ci drudzy jadą w ścisłym szyku nie patrząc na nic innego jak tylko na miejsce do zaparkowania. W tym dniu pojawiło się dużo "niedzielnych kierowców"... W takim dniu owe osobniki właśnie postanawiają przewietrzyć swoje auta, które od dłuższego czasu nie były używane... Zazwyczaj są to osoby starsze (i żeby nie było nie mam nic do takich osób), które na codzień nie poruszają się samochodami.i zaczyna się robić nieciekawie, jakieś otarcia drobne stłuczki ale zdarzają się także potrącenia... niestety...
Ja kierowca z zamiłowania (dużo czasu spędzam w samochodzie) w ten właśnie dzień postanawiam uniknąć tego całego zamieszania komunikacyjnego i już od trzech lat na cmentarze udaję się komunikacją miejską, która w aglomeracji śląskiej w dniu 1 listopada jest darmowa... Zastanówmy się czy tak nie jest prościej?
Ja kierowca z zamiłowania (dużo czasu spędzam w samochodzie) w ten właśnie dzień postanawiam uniknąć tego całego zamieszania komunikacyjnego i już od trzech lat na cmentarze udaję się komunikacją miejską, która w aglomeracji śląskiej w dniu 1 listopada jest darmowa... Zastanówmy się czy tak nie jest prościej?
piątek, 8 listopada 2019
PIERWSZE KOTY ZA PŁOTY
Pomysł... napisze bloga... milon myśli... gotów schemat, co ma być napisane... i schody... gdzie założyć bloga... ok już założony... trochę problemów technicznych, trochę jestem nieobyta.... ale jest blog założony... ma wygląd może nie wymarzony ale ogólnie ok... czas do pracy... kurza piąstka noe zdążę napisać pierwszego posta... może jednak... pierwszy post wyskrobany na szybko na IPhonie...
Subskrybuj:
Posty (Atom)





