Życie po 40
poniedziałek, 15 czerwca 2020
SAMEJ LEPIEJ...
Już sama nie wiem po co ludzie są z sobą... zakładają rodziny... bo chyba nie po to żeby non stop drzeć ze sobą koty... od soboty moja 2 połówka ma cały czas do mnie pretensje, cały czas się o coś drze... osobiście próbowałam dziś wyjaśnić ta sytuacje i po raz ostatni wyciągnęłam rękę... więcej się to niw powtórzy, niw mogę i nie chce aby tak było... mam dosc tego jak gnoi mnie psychicznie a jednocześnie nie mam w sobie dla siły żeby go wyrzucić, bo przeciwżylakowe mie będzie się miał gdzie podziać... nie wiem co komu zrobiłam, ale na pewno nie zasłużyłam na takie traktowanie... czasami nie mam siły już oddychać...Chce się zapaść pod ziemie... zniknąć...
sobota, 13 czerwca 2020
WRÓCIŁAM
Wróciłam... mam nadzieje że już teraz uda mi się regularnie pisać... może nie codziennie ale częściej... dużo się działo... ta cała pandemia... wszystko trzeba było w życiu przeorganizować... i w końcu nauczyć się żyć w nowej rzeczywistości... jest niedzielny poranek... po wczorajszym palącym słońcu dziś jest tak rześko... siedzę na ogrodzie i dobijam kawę... zastanawiam się jak to wszystko dalej się potoczy... muszę to wszystko sobie jakoś poukładać... ale wierze w to że będzie dobrze...
mam nadzieję że u Was też nie jest źle... a będzie całkiem dobrze...
niedziela, 1 marca 2020
ASTRONOMICZNA WIOSNA...
1 marca... jak ten czas szybko leci... ale nie o tym dziś... wczoraj byłam na 365 dni... z Ewą ( nie widziałyśmy się prawie rok od sprawy z K...). Musze przyznać ze to było miłe spotkanie i całkiem miły wypad... a sam film... Grey przy 365 dniach to była bajka dla dzieci ;)
czwartek, 27 lutego 2020
PUK...PUK...
Nie było mnie tu bardzo długo... Różne sprawy i zdrowie mi się trochę posypało... We wtorek idę do szpitala na operacje... chyba trochę zaczynam się bać... jeszcze dziś i w niedziele do pracy... Ale nie o tym chciałam... Zastanawiam się a może nawet bardzo mnie to wkurza że ludzie potrafią się obrazić o to co powie ktoś inny a sami nie są w porządku. Mam tak mi się wydawało dobra koleżankę... niestety pracujemy w jednym dziale ale na różnych zmianach... wiedziała o moim pobycie w szpitalu... prosiłam żeby ta wiedzę zachwala dla siebie, ale niestety dowiedziałam się całkiem przypadkiem że na lewo i prawo o tym rozpowiada.... w tym samym zakładzie na zmianie mojej „koleżanki” tylko w innym dziale pracuje moja sąsiadka, która zapytała mi się czy naprawdę idę na operacje teraz a nie w lipcu jak to było planowane.... Cóż jak chcesz coś zachować w tajemnicy to wychodzi klops... Ta sama koleżanka potrafiła się właśnie obrazić na mnie o to ze inna zwróciła jej uwagę.... Nic innego nie pozostaje mi napisa jak tylko
SERIO????
środa, 8 stycznia 2020
NOWY ROK...
Długo mnie nie było... sama nie wiem czemu... uczę się do egzaminu zawodowego... dużo pracy... Dziś Mąż wyjechał na kurację... Jutro mam egzamin... chyba zaczyna mnie stres łapać.... wracam z dworca gdzie odstawiłam męża... w słuchawkach brzmi „Black Bakardi”, dużo wspomnień... normalnie chyba powiedziałabym że jest mi ciężko ale czuję jakąś taką dziwną obojętność... pustkę... sama nie wiem... może stałam się już zimną bez uczuć...
wtorek, 3 grudnia 2019
DOPADŁO I MNIE...
Dopadło mnie przeziębienie... ogólnie czuje się podle... dobrze ze w nocy to wypocinami... wczoraj było fatalnie... ale musze dać rade... jeszcze dziś i jutro i wolne... teoretycznie... bo praktycznie to mega intensywnie będzie... weekend w szkole, zajęcia z masazu.... przygotowanie do egzaminu zawodowego... mam już terminy... dużo przede mną... ale teraz musze przetrwac 8 godzin w pracy...
niedziela, 1 grudnia 2019
PONIEDZIAŁEK...
Nie cierpię poniedziałków... choć w sumie nie do końca... poniedziałek na rano jest jednym z najspokojniejszych dni... ale po moim wczorajszym maratonie jestem poprostu zmeczona... i znów mam jedzeniowstret... nie lubie tego... dziś zamiast śniadania wmusilam w siebie koktajl białkowy... sama nie wiem czy to dobre rozwiazanie po wczorajszym
maratonie jaki miałam... ale w razie czego w pracy zjem kanapkę z automatu... wczoraj byłam w szkole... po szkole stałam godzinę w kolejce do okienka w aptece... Pani farmaceutka w środku miała ze 30 stopni i po każdym kliencie zamykała okienko na około minutę by się ogrzać... kolejka była na około 30 osób... To straszne... po przyjeździe do domu ogrzalam się przy kominku... zjadłam szybka sałatkę bo nie zostawiali mi obiadu żeby w niedziele cały dzień gary nie stały... i poszłam z Mami do kina... Film lekki i przyjemny... komedia romantyczna i udało mi się nawet nie płakać... trzeba się dziś przyodziać w cieplejszą kurtkę i zimowe buty... skończyło się bieganie w najeczkach...
Subskrybuj:
Posty (Atom)