niedziela, 1 grudnia 2019

PONIEDZIAŁEK...

Nie cierpię poniedziałków... choć w sumie nie do końca... poniedziałek na rano jest jednym z najspokojniejszych dni... ale po moim wczorajszym maratonie jestem poprostu zmeczona... i znów mam jedzeniowstret... nie lubie tego... dziś zamiast śniadania wmusilam w siebie koktajl białkowy... sama nie wiem czy to dobre rozwiazanie po wczorajszym
 maratonie jaki miałam... ale w razie czego w pracy zjem kanapkę z automatu... wczoraj byłam w szkole... po szkole stałam godzinę w kolejce do okienka w aptece... Pani farmaceutka w środku miała ze 30 stopni i po każdym kliencie zamykała okienko na około minutę by się ogrzać... kolejka była na około 30 osób... To straszne... po przyjeździe do domu ogrzalam się przy kominku... zjadłam szybka sałatkę bo nie zostawiali mi obiadu żeby w niedziele cały dzień gary nie stały... i poszłam z Mami do kina... Film lekki i przyjemny... komedia romantyczna i udało mi się nawet nie płakać... trzeba się dziś przyodziać w cieplejszą kurtkę i zimowe buty... skończyło się bieganie w najeczkach...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz