poniedziałek, 11 listopada 2019

CODZIENNOŚĆ

Macie tak czasem że przytłacza Was codzienność. U mnie jest to połączone z listopadową chandrą... ten tudzień,  ranna zmiana, trzeba wstać po czwartej, w domu cisza mam wrażenie że pustka, jedynie pies który dotrzymuje towarzystwa przy kawie... nic się nie dzieje. Dokładnie rok temu o tej porze w moim zyciu działo się bardzo dużo. Po śmierci mojego kochanego Taty czułam pustkę, straszliwą samotność... wtedy w moim życiu pojawił się ktoś kto pokazał mi ze może jeszcze zaświecić słońce, ktoś kto pomógł mo przetrwać te straszne chwile... był przy mnie zawsze wtedy kiedy potrzebowałam wygadadac się, wypłakać albo poprostu  pomilczeć. Wtedy dawał mi spokój. Niestety trzy miesiące później okazał się strasznym dupkiem. Może nawet nie jest tego wart żeby o nim pisać ale wtedy, w listopadzie... grudniu... i styczniu  pomógł mi przetrwać... dziięki niemu nie popadłem w jakiś  nałóg... Teraz znów jest listopad... znów jest jakiś taki zwykły, smutny... ale mam osobę do której mogę zawsze zadzwonić, wygadać się... osobę która jest mi jak siostra, bratnia dusza... mało tego osobę która w razie gdy głupoty będą mi się trzymały „ wanie mnie łopatą” i znów wszystko będzie dobrze...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz